Władzę w Europejskiej Federacji Siatkarskiej przejęły słabe sportowo kraje, odsuwając od stołu gigantów. Szefem CEV został Chorwat, a w zarządzie federacji znaleźli się przedstawiciele takich siatkarskich “potęg” jak Irlandia, Portugalia, Litwa, Łotwa, Szkocja a nawet Gibraltar. We władzach zabrakło natomiast miejsc dla kandydatów z Polski, Włoch, Turcji, Niemiec, czy Holandii. Opisujemy, jak do tego doszło i dlaczego CEV może obrać kurs prorosyjski. ]]>
Źródło:: Siatkówka Onet